Szamanita
Szamanita
Dlaczego tu jesteś z nami ? - pyta mnie Staś, już drugi raz a ja nie znajduję odpowiedzi. Ta pustka w głowie jednak szepcze - to jest bardzo istotne pytanie, skoro odpowiedź jest ukryta, szuuuu.
Zostawiam sobie w głowie otwarte pytanie i wiem, że kiedyś odpowiedź do mnie przyjdzie w odpowiednim czasie i momencie.
Po tygodniu pojawia się odpowiedź znikąd:" Jedyny powód to otwarte serce". Hmmm, Otwarte serce- zadumałam się, ale o co chodzi z otwartym sercem, hmmm. A było zamknięte? Czy spałam za długo? Nagle mgła mózgowa zaczeła się przejasniać i przypomniało mi się jakz z diesięć lat temu mama zapytała - "Jakiego mężczyznę chciałabym w swoim życiu " - odpowiedź pojawiała się, ta sama niezmiennie - "Żadnego, faceci to kłopoty, oszukują, manipulują i kradną". Trauma trwała 7 lat.
Rok temu mama zapytała czy chciałabym jakiegoś mężczyznę w swoim życiu" - niespodziewanie padła konkretna odpowiedź - "Szamana bym chciała". Mama westchnęła -"Szamana? O jessuuuu. Jakiego Szamana? Po co ci Szaman?
Doprecyzowałam -"troskliwego i wrażliwego". A po co mi Szaman, hmm, pomyślałam - jedynie Szaman zrozumie moją energię, tok magicznego myślenia, sny prorocze, szepty, pasje i namiętności. Szaman będzie nadawał na podobnych falach, więc dogadamy się bez słów. Byłam przekonana, że wiem i nie dodałam nic więcej.
Minął rok. Dzisiaj przypomniała mi się rozmowa z mamą i przypłynęło natchnienie: "Nasz Wszechświat jest Cudem, stwierdzam kolejny raz, naprawdę układa się dla nas i tworzy nowe możliwości, dzięki którym możemy realizować nasze manifestacje. Czasami, mam wrażenie, że ktoś mówi za mnie, że to nie ja wypowiedziałam życzenie, przecież miałam kiedyś mocne postanowienie żeby nie mówić życzeń na głos, a jednak tak lekko wyszło ze mnie słowo i z tak ogromną pewnością, aż poczułam się jakbym była kimś innym.
Wracając do manifestacji z przed lat, okazuje się, że termin tealizacji pewnych manifestacji trwa około pól roku. 15 lat temu wybrałam się do Bazyliki z moim najlepszym przyjacielem. Przyjaciel będąc po rocznym odosobnieniu katolickim zdradził mi sekret mszy - "nie módl się i nie rób tych wszystkich znaczków, jedynie poproś o co chcesz gdy ksiądz podniesie kielich i powie - wasze prośby niech zostaną wysłuchane". Puściłam wtedy w świat manifestację "Poproszę męża". Pojawił się pół roku później. Niestety, z perspektywy czasu, bardzo żałuję, że nie doprecyzowałam "JAKIEGO MĘŻA pragnę". Po rozwodzie bałam się moich pragnień, życzeń i manifestacji, nawet zabroniłam sobie marzeń. Dużo czasu potrzebowałam aby odblokować siebie energietycznie. Spędziłam ten czas na szukaniu technik oczyszczających, odblokowywujacych i wspierających, dzięki czemu poznałam mnóstwo pięknych ludzi pracujacych nad sobą oraz cudownych facylitatorów uzdrawiania. Nauczyłam się między innymi oczyszczania aury z pasożytniczych bytów, co pomaga mi lekko latać na codzień, połączyłam się mocniej z intuicją, która podpowiada w którą stronę iść, odblokowałam czakry, dzięki czemu mogę cieszyć się z małych rzeczy pełną gębą a przede wszystkim otworzyłam się na obfitość, która z niewiarygodną mocą i szybkością astronomiczną pozmieniała moje życie.
Ogromnie Dziękuję Boskiej Źródła Mocy za podróź oczyszczającą, jednakże przyszła myśl o integracji yin&yang i pozwaliłam sobie na lądowanie w tipi ze Smykiem, Dariuszem, Kiką, Taśką, Zmorą, Marianem i Jaskrem :)
Peace & Love :)

