Tropem Piór
Pewnego wieczoru wpadłam do Smyka i Stasia ze słowami "Cześć, jestem Squaw". Ich spojrzenie - bezcenne. Oczy wybałuszone ze zdziwienia pytające "czy ty wiesz co mówisz"? Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam, że jestem ładną leśną indianką z filmu Winetou. W mojej pamięci z czasów dzieciństwa zarejestrował się obraz pięknej dzikuski przygarniętej przez Winetou. Myślałam wtedy, że Squaw to piękna kobieta, wybranka wodza. Jednak reakcja Smyka i Stasia wprawiła mnie w osłupienie. Śmiali się do rozpuku. W jednej chwili przypomniało mi się, że w wieku nastoletnim dostawałam od mamy komentarze - "Ty głupia pipo!" Z tego co pamiętam, to przeważnie chodziło o moje głupie serce, podejmujące głupie decyzje. Z biegiem czasu dojrzałam i zamieniłam ton na komediowy - "o, ja głupia pipa, buhahah" i śmiałyśmy już obie na cały regulator. Teraz nachodzi mnie myśl, czy moje serce było, aż tak głupie? Hmmm, wada to czy zaleta? Najwyraźniej urodziłam się przyduszona...
